Tell me, would you kill?

Crash, burn, let it all burn..

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Ok, jak wszyscy to wszyscy.
Soł, miałam pisać o tym co i kiedy było, ale myślę, że trzeba to skończyć. Ten cały szajs związany z jednym facetem. Zmęczyło mnie to. I będzie pewnie męczyć jeszcze bardzo długo. Wracając.
Wyjątkowo szybko minął, przynajmniej mi, ten rok. Usłyszałam parę miłych słów - między innymi, że nie wiem co to miłość. Nie chce mi się komentować, szkoda słów. Zresztą koleś jakiś tydzień temu usłyszał ode mnie "kocham cię", a potem mnie wystawił. No ale szczegół, bo nie codziennie mówię facetom "kocham cie, loffciam" czy inna bzdury.
Dobra, nvm. Podjęłam decyzję, kończę z tym.
Nie ma się co rozpisywać. Chciałam tylko podziękować moim przyjaciołom za wsparcie w trudnych chwilach itd.
Nie umiem pisać notek, true.
Tak czy siak - miłego Sylwestra życzę.
Tagi: .
31.12.2010 o godz. 18:30
Jestem chora. Gadu nie działa. Bolą mnie żebra i kostka.
ŻYĆ, NIE UMIERAĆ po prostu.
Tytuł mówi sam za siebie. Za 4 dni święta, a mnie tak naprawdę to nie rusza. Jeszcze w zeszłym roku było znośnie, a teraz nawet nie chce mi się o tym myśleć. A ma się zjechać coś koło 15 osób.
:)
istna kwintesencja chuizmu.
A właśnie, nie żebym nawiązywała do chuizmu, ale polecam Sherry Argov i "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy". Świetna książka. I faktycznie działa to, co autorka tam napisała.
Jejku, jak bym mogła, to złapałabym kilka osób za główki i powykręcała je w cztery strony świata :D Jakkolwiek to brzmi.
Ok, koniec. Jak to jebane gadu nie będzie działać, to aż się chyba zacznę uczyć.
Bye.
Tagi: .
20.12.2010 o godz. 20:02
Wiecie co?
Tęsknię za nim. Nie powinnam, ale tęsknię. Cały dzień słuchałam Boba Marleya i "Don't worry, be happy", przed chwilą włączyłam inną piosenkę i coś się we mnie ruszyło. Wiedziałam, po prostu kurwa wiedziałam, że nie powinnam jej włączać.
Może i jestem jakąś pieprzoną histeryczką, nie wiem. Ale mi go brakuje. Strasznie mi go brakuje.
Nie wiem, czy ma na mnie wyjebane, czy jak, ale to się robi hmm denerwujące. Ta świadomość, że może jednak wszystko się spierdoli (miałam nie przeklinać, okej).
Aż sobie przypomniałam jak się czułam, jak mnie przeprosił. Nawet nie słuchałam do końca co mówił, tylko mi się zrobiło ciemno przed oczami. Słyszałam tylko "przepraszam" i to, że gadał coś o przyjacielu, sama w sumie nie wiem. Ale doceniam mimo wszystko, że to powiedział. I wiem, jak było mu ciężko. I mi też.
W zasadzie mogłabym powiedzieć coś w stylu "nie ogarniam" itd. bo faktycznie nie wiem co mam teraz zrobić.
Ok, chyba faktycznie przesadzam. Tylko to tak cholernie wkurwia. Świadomość, że szczęście mogło trwać zaledwie dwa dni, whatever.
Dobra. Kocham go. Nie powinnam, ale kocham. Wrr.
Jestem histeryczką itd., wiem. Wybaczcie. Coś mnie tylko tknęło do napisania notki, ale w zasadzie można powiedzieć, że jest o niczym.
Arrivederci.
Tagi: .
12.12.2010 o godz. 18:54

11.

Było/jest dobrze. Nie wiem. Po prostu nie wiem, jak teraz jest. W chwili obecnej mam kiepski humor, i +5kg, bo zjadłam spore ilości czekolady (na poprawę humoru. chwilową niestety).
W ciągu 3 dni wydarzyło się więcej, niż mogłabym się spodziewać. Jezu, znowu jestem wkurzona. I znowu nie wiem czemu.
I nienawidzę, jak on milczy. Nie wiem, czy mam pierwsza się odezwać, bo albo nie ma ochoty pisać, albo czeka, aż ja to zrobię.
Wrr, faceci są bardziej skomplikowani od nas, naprawdę.
Chcę poniedziałku. Chcę się z nim zobaczyć. Chcę z nim porozmawiać. Nie wiem, czy mogę liczyć na coś więcej.
Po prostu.

Eminem - I need a doctor
Tagi: .
11.12.2010 o godz. 15:16
Nie usunęłam starych wpisów - są dla znajomych. Tylko ze względu na treść - to zbyt skomplikowane, żeby tłumaczyć.
Miejmy tylko nadzieję, że nie wpadnie tu nikt z realnych znajomych.
Przechodząc do części właściwej.
Po pierwsze primo
Deja vu, historia lubi się powtarzać, nie wiem, cokolwiek. W skrócie - zaczyna się robić ta sama sytuacja, jaka była na początku 2009. Z jednej strony mnie to przeraża. Nie chciałabym raczej znowu zmarnować sobie roku, siedząc i rycząc w poduszkę i stwarzając zagrożenie dla otoczenia. (chociaż moje 'wkurwy' i tak wymiatają - raz darłam się na matkę głośniej niż moja polonistka jak się wkurzy, a drugi raz nie ogarniałam co się dzieje i znowu miałam ochotę wrzeszczeć). A z drugiej strony to może być fajne - pod warunkiem, że ominiemy epizod pt. "wakacje 2009". Mieszają mi się już te lata. Ogólnie to nie wiem, jak to się dzieje, ale czas płynie za szybko. Dopiero był styczeń, luty.. A tymczasem zbliża się styczeń, ale nowego roku. Te cholerne miesiące ZAWSZE będą mi się kojarzyły tylko i wyłącznie z jedną osobą i z jedną sytuacją, jeśli można to tak nazwać.
Po drugie primo
a) W sierpniu straciłam przyjaciółkę. Powód? Zupełnie błahy. Miałyśmy odmienne zdania na jakiś tam temat. Czasem się zastanawiam czy to faktycznie pod koniec była prawdziwa przyjaźń, nvm.
b) Dokładnie 18 maja akcja pt. "rozpierdalanie panelu". Jedna z nocy, podczas których śmiałam się jak nigdy. Wtedy myślałam, że całkowicie wyleczyłam się z "pewnego kogoś". I myliłam się. Najgorsze jest to, że to nie jest zwykłe zauroczenie. To się już ciągnie prawie dwa lata. Wrr. A dwa dni temu znowu myślałam, że mam na wszystko wyjebane. Choć może i mam, ale jakieś przebłyski ciągle są. Ok, pogmatwane to.
c) Jak sobie przypomnę wszystkie akcje związane z Marcinem, to uśmiech sam się ciśnie na usta. Pomimo naszych dzisiejszych relacji. No i pomimo tego, że czasem jest z niego niezły pocisk. DOBRA, jestem szczęściarą, jeśli chodzi o przyjaciół.
Po trzecie primo
Wspominałam o kolesiu, których łaził za mną po szkole i robił maślane oczy licząc na bóg wie co. Odwalił się ;) Problem w tym, że doczepił się do P. Natomiast I. ostatnio spławiła go tekstem pt. "mieszkam w Trójkącie Bermudzkim i dojeżdżam do szkoły kajakiem, i właśnie teraz po niego idę". Ponoć go zatkało, ale słyszałam z opowieści tylko. Tak czy siak spalił buraka, ale od P. się nie odwalił. Eeem, a jego kumpel B. dalej nas 'napastuje' (czyt. łaskotki i różne takie).
Po czwarte primo
Natknęłam się dzisiaj na coś, cytat:
"jeżeli dziewczyna nie jest zazdrosna o faceta to znaczy, że jej w ogóle nie zależy"
LUDZIE. Ja się pytam, skąd tacy się biorą? Żal dupę ściska.
Dziewczyna ma być ciągle zazdrosna, bo facet pomyśli, że jej nie zależy, że go zdradza blablabla. Gówno prawda.
Związek oparty na zazdrości jest niczym. Okej, jakieś drobne przekomarzanki mogą być, no ale na miłość boską - nie wieczna zazdrość. "Związek to przede wszystkim przyjaźń" - kiedyś pod wpływem coś takiego napisałam, jeszcze za czasów starego bloga. Bo sorry, ale - chyba jakieś zaufanie w związku powinno być. A skoro się ufa, to nie jest się zazdrosnym, proste. A raczej lepsze jest zaufanie i przyjaźń, niż zazdrość.
Nie wiem, wkurzyło mnie trochę, jak to zobaczyłam. Jak wszyscy będą tak myśleć, to naprawdę daleko zajdą. Przynajmniej takie jest moje zdanie.
Może i jestem młoda i gówno wiem o życiu - ale nie w tej kwestii. Zresztą denerwuje mnie nawet, jak ktoś pisze do przykładowo jakiejś tam piętnastolatki, że gówno wie o życiu bo ma tyle i tyle lat - tu raczej wiek się nie liczy. Nie wszyscy mają słit, super, wymarzony żywot.
Po piąte primo
Pamiętacie jeszcze ex. exa? ;D
Życzyła mi dzisiaj smacznego. I nie było w tym NIC ironicznego.
Chyba się starzeję, albo sobie coś wmawiam.
btw. G. i Ł. - fajna z was para, serio. Mimo wszystko.
Po szóste primo
Mam dzisiaj jakiś fajny dzień. Zjadłam chyba za dużo czekolady. A na szafce za mną kolejne pięć kilo - już po mnie, hormony szczęścia będą wniebowzięte.
Po siódme primo i ostatnie
Napaćkałam tu trochę. Ale pisałam akurat to, co mi do głowy przyszło. Może wyjść trochę długie. Plus dorzucam Nickelbacka (mam fazę na punkcie tej piosenki):

Tagi: .
06.12.2010 o godz. 20:33

bueheh.
piatek 13 - macie pecha, bo znowu pisze to gowno. zreszta jesli sie nie myle to tak samo zaczynalam pol roku temu. pamietacie mnie jeszcze? :> to ja, ta zbuntowana M, ktora wyzalala sie na blogu, jaki to swiat jest zly, a chlopak ja rzucil.
a tak powaznie - nie wiem po co usuwalam starego bloga. z checia poczytalabym sobie, jak szalalam na czyims punkcie.
a TYMCZASEM moje zebra poszly sie jebac razem z zebrami kogos innego. to nie jest dwuznaczne, huh? chodzi mi o smiech, bez skojarzen prosze.
stwierdzilam ze nie pozostalo mi nic innego, jak troszke ponabijać sie z tych niewinnych istotek, na ktore patrzec na co dzien nie moge.
dobra, a teraz tak powaznie powaznie - to chyba efekt nudy. jej, taka mialam chec na poczytanie tego co tu kiedys pisalam.
tak czy siak - reds-koszmar powraca. teskniliscie? :>
(to bylo glupie)
Tagi: .
13.08.2010 o godz. 18:24
statystyki
  • Czas na Bloblo: 0 dni 7 godzin 31 minut
  • Napisanych notek: 6
  • Komentował: 4 razy
  • Zebranych komentarzy: 16
  • Ostatni wpis: 31.12.10, 18:30
  • Wpis średnio co:
  • Profil odwiedzono: 2917 razy
  • Ilość avatarów: 1
  • Ilość zdjęć: 0
  • Ilość filmów: 1
  • Ilość logowań: 24
  • Ostatnie logowanie: 31.12.11, 23:06
  • Ostatnio odwiedzili: Beth, niczyja, optymistyczna, WineHu-Brewery777Technologies, sweetdream, zuadomcza